Czy zakaz fotografowania w Gion to martwy zapis?

Czy zakaz fotografowania w Gion to martwy zapis?

W drugiej połowie października w dzielnicy gejsz Gion w Kioto wprowadzono "zakaz fotografii na terenach prywatnych". Media podały informację o wprowadzeniu zakazu ku zdziwieniu wielu osób. Został on wprowadzony, aby wprowadzić porządek na zatłoczonych uliczkach Gion. Akurat jestem teraz w Kioto na wycieczce z grupą i miałem okazję przekonać się jak wygląda ten zakaz w praktyce.

 

 Pojechałem do Gion we wtorek o godzinie 20:00 w poszukiwaniu znaku zakazu fotografii. Zazwyczaj wieczorem w Gion jest bardzo dużo turystów, którzy spacerują z aparatami w poszukiwaniu geiko i maiko. W przeciągu ostatniego roku byłem kilka razy w Gion i widziałem duże grupy turystów "polujących" na gejsze. Można tak to było nazwać. Nic dziwnego. Każdy chce zobaczyć gejszę na własne oczy i wszyscy uderzają na Gion, aby je zobaczyć. Spacerują one głównie wieczorem w drodze do pracy. Słowo "spaceruje" niezbyt pasuje jednak do widoku gejsz uciekających wręcz przed dużymi grupami turystów, którzy je śledzili z aparatami. To właśnie takie zachowanie było jednym z powodów wprowadzenia zakazu fotografii w pewnych miejscach w Gion. Tak twierdzą lokalne władze, które go ogłosiły. Ostatnio w związku z wzrastającą liczbą turystów było coraz więcej incydentów, gdzie turyści nawet łapali gejsze do robienia sobie zdjęcia.

DSC02644

A jak dzisiaj było w dzień powszedni wieczorem w Gion? Muszę przyznać, że bardzo cicho i spokojnie. Nie wiem, czy teraz jest jakiś okres niezbyt popularny wśród turystów, że tak mało ludzi było, czy może to ma coś wspólnego z zakazem? Czyżby nagle zaczął działać? Nie wiem, ale zdziwiły mnie te pustki.

DSC02642

A tak prezentuje się zakaz na ulicy. "No photography on private road" krzyczy na nas z drewnianej tabliczki. Przynajmniej zadbano, żeby zakaz wpasowywał się w klimat Gion. Jest także napis po chińsku z wykrzyknikiem. Ciekawe, czemu angielska wersja nie ma wykrzyknika. Może chińscy turyści są gorsi i potrzebny był wykrzyknik? Szczerze. Pewnie wiele nieprzyjemnych sytuacji w Gion było związanych z turystami z Chin. Wnioskuję to po obserwacji ich zachowania w wielu miejscach w Japonii i tym bardziej Kioto. Nic mnie już nie zdziwi jeśli chodzi o Chińczyków. Tablica grozi też karą 10.000 jenów za robienie zdjęc bez pozwolenia. Podpisane przez "Gion Machi South District Council".

DSC02643

W niektórych miejscach wiszą też kartki z listą zakazów w Gion. Wśród nich jest miedzy innymi zakaz robienia zdjęć gejszom bez ich zgody, nie siadania na bambusowych barierkach, nie dotykania latarni (ulubione miejsce do robienia fotek), stania po środku drogi, zakaz palenia.

Czy zakaz ma sens?

Wprowadzenie zakazu uważam osobiście za coś dziwnego. Po pierwsze tabliczki są bardzo niejasne i nie do końca wiadomo, gdzie są miejsca objęte zakazem. Czy to już duża ulica w bok? Czy dotyczy tylko małych uliczek w bocznych alejkach? Czy nie wolno się zbliżać za bardzo do budynków robiąc zdjęcia? Za dużo niejasności w tym wszystkim. Turystom także rozdawano ulotki i prowadzona jest kampania informacyjna odnośnie zachowania w Gion. Tego akurat nie widziałem dzisiaj, ale podobno były takie akcje. Czy zakaz coś zmieni? Może troche postraszy pewne osoby i nieco przystopują ze zdjęciami. Z drugiej strony jak już ktoś nie zna umiaru, to żaden zakaz bez policjanta z pałką obok nie bedzie go obchodził.

DSC02647

Czy zakaz jest egzekwowany?

I tutaj sedno sprawy. Czy zakaz faktycznie jest obowiązujący? Kto ustala, że zakaz został złamany? Policjant? Nie widziałem żadnego policjanta. Czy mieszkaniec Gion może wlepić mandat? Nie wydaje mi się. Czy są specjalne patrole Gion Machi South District Council? Żadnego nie widziałem. Odnoszę wrażenie, że tabliczka jest tylko na pokaz i chyba nikomu nie wlepią tego mandatu. Niesmak pozostaje i zachowanie niezbyt wykrzykuje omotenashi (słynna japońska gościnność).

Nie wiem, czy spokój dzisiaj w Gion wynikał z po prostu low season w Kioto, czy może turyści wzieli sobie do serca przesłanie zakazu. Będziemy musieli nieco poczekać na rezultaty tej akcji i czy zmieni ona zachowanie turystów w Gion.

DSC02656

Przewodnik polskojęzyczny w Japonii 

Jedziecie do Japonii na wycieczkę i potrzebujecie wsparcia w przygotowaniu wyjazdu?  Mam na imię Emil Truszkowski i jestem przewodnikiem, który specjalizuje się w organizowaniu wymarzonych przez Państwa wycieczek po Japonii. Mogę Państwu pomóc w zaplanowaniu wyjazdu i ułożeniu programu według, którego będzie wspólnie zwiedzać okolice Tokio lub inne ciekawe miejsca w Japonii.

Zapraszam do kontaktu: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Oprowadziłem po Japonii już dziesiątki turystów z Polski. Wycieczki ze mną są skrojone pod Państwa. Znają mnie i ufają mi dziesiatki tysięcy widzów na naszym kanale na YouTubie Aiko i Emil. Rezerwując wspólną wycieczkę wiedzą Państwo z kim będą Państwo zwiedzać i mają gwarancję najwyższej jakości usług.

Do zobaczenia w Japonii!

Referencje

Szukaj